- Kocham to miejsce - tak wielu przyjeżdżających do Skrzatusza traktuje to miejsce. Przybywają do sanktuarium nie tylko we wrześniu, ale dzień diecezjalnego odpustu jest tu wydarzeniem wyjątkowym.
Tym razem ze względu na prognozowany deszcz, Msza św. została przeniesiona do skrzatuskiego namiotu. Wielu pielgrzymów nie zmieściło się do środka i uczestniczyli w Eucharystii przy telebimach rozstawionych wokół.
- Kocham Matkę Bożą i Pana Jezusa, dlatego bardzo chciałam tu przyjechać. To jest nasze diecezjalne sanktuarium. Serce to czuje – mówi Maria ze Słupska. – Mam dzisiaj wiele intencji, które chcę powierzyć Matce Bożej. Mam też za co dziękować. Szczególnie proszę o pokój w naszej ojczyźnie oraz w rodzinach, żebyśmy potrafili normalnie ze sobą rozmawiać. Lubię tu przyjeżdżać. Kocham to miejsce – dodaje Grażyna również z północy diecezji.
Bogusław z Kobylnicy przyznaje: - Mógłbym pójść na Mszę świętą w moim kościele parafialnym, ale przecież dzisiaj tutaj jest ważna uroczystość. Jeżdżę do różnych sanktuariów gdzieś daleko, to jak mogłoby mnie dzisiaj nie być tutaj? – pyta uczestnik skrzatuskiego odpustu.
Odpustowe spotkanie rozpoczęło się nabożeństwem przy kopii cudownej piety. Prowadził je bp Wacław Grądalski. Następnie rozpoczęła się Msza św. pod przewodnictwem biskupa diecezjalnego, pozostałych biskupów oraz hierarchów z sąsiednich diecezji. Obecny był metropolita szczecińsko-kamieński abp Wiesław Śmigiel oraz biskup pomocniczy z diecezji zielonogórsko-gorzowskiej Adrian Put.
W homilii bp Krzysztof Zadarko mówi m.in. o tym, czego uczy każdego wierzącego Matka Boża Bolesna, szczególnie w sytuacjach życiowo trudnych. – Kiedy stoimy przy krzyżu Jezusa, jakby trzymani za rękę przez Jego Matkę, wiemy, że w tym krzyżu jest nasze zbawienie. Maryja uczy nas boskiej uległości. Uczy wychodzenia z pogańskiego i fatalistycznego przymusu pogodzenia się z czymś nieuchronnym i nas przerastającym. Ona uczy nas przeżywania swoich trudnych spraw z Nią i tak jak Ona, aby otrzymać upragniony pokój w sercu, zrozumienie obecności Boga, na przekór wszystkim szydercom, niedowiarkom i małodusznym. My, ludzie poranionej miłości, poranionej przez grzech nasz i czyjś, poranionej przez ludzką głupotę i arogancję pomieszaną z pychą, przez niewiedzę, albo po prostu złą wolę. W tym świętym miejscu idziemy za Jezusem ze swoimi strapieniami, trudnościami, pytaniami. Jesteśmy tu po to, aby nabrać odwagi, nadziei i odejść z wdzięcznością i słowami: „Bóg jest dobry” – mówił bp Zadarko.
Nawiązując do tradycji tzw. siedmiu boleści Matki Bożej, biskup poruszył wiele ważnych społecznie tematów. Mówił o sytuacji seniorów, kwestii migracji, katechezy w szkole, trudności osób z niepełnosprawnościami, bólu w konfrontacji ze śmiercią, czy wydarzeniami ekstremalnie trudnymi, które mogą spotkać każdego człowieka w jego życiu.
Wiele osób skorzystało z sakramentu pokuty. Księża spowiadali przez kilka godzin wokół sanktuarium. Kolejki były dość długie. Sporym zainteresowaniem cieszyło się jak zwykle źródełko. Niektórzy modlili się przy krzyżu na Golgocie, czy odprawiali drogę krzyżową przy rozstawionych wokół placu pielgrzymkowego kapliczkach.
Oprawę muzyczną zapewnił chór „Orantes” ze Szczecinka.
Zdjęcia: ks. Wojciech Parfianowicz